Craven

Na pierwszy ogień idzie moje opowiadanie, które napisałam wczoraj, dzisiaj były lekkie poprawki i uznałam, że można to wrzucić tutaj, bo czemu by nie, prawda? Jeszcze nie mam pewności, czy będę rozwijać wątek, najfajniej byłoby usłyszeć opinie od kogoś, ale to się raczej nie stanie, więc sama będę musiała to przemyśleć.

David Craven

Apartament hotelowy. Późny wieczór. Stałem przy oknie, trzymając szklankę whisky, patrząc na zachodzące słońce. Co mnie podkusiło? Wiedziałem, że ten wieczór nie skończy się dobrze, czułem to, wiecie, takie mrowienie na karku zwiastujące, że coś się niedługo wydarzy. Nawet whisky nie smakowała dzisiaj tak dobrze jak zawsze. Nie wiem ile trwała ta cisza, ale przerwał ją Tom. – Jakbyś miał wybierać między życiem wiecznym, a szczęśliwym to co byś wybrał? – odwróciłem się w jego stronę, siedział na fotelu, wpatrując się we mnie. Spojrzałem na niego, unosząc brwi. – Dlaczego uważasz, że jedno wyklucza drugie? – tego się nie spodziewał, jak mniemam. – Dave zadałem Ci pytanie, czy Ty zawsze musisz tak wszystko rozkminiać? – zaśmiałem się – Taki już jestem Tom. Zadałeś mi pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. – wzruszył ramionami – Niech Ci będzie filozofie. – Wyczuwam sarkazm. – zmarszczyłem brwi, łyknąłem trochę trunku i usiadłem w fotelu obok niego. – Masz rację. – westchnąłem głośno – Skoro Ty jesteś taki mądry to odpowiedz pierwszy. – wiedziałem już, że ta rozmowa zmierza na grząski grunt – Ja wybrałbym szczęśliwe życie, nie interesuje mnie wieczność. – Przecież można żyć wiecznie i być szczęśliwym. – zakładając oczywiście, że byłaby taka możliwość – Może i owszem, ale musiałbyś mieć z kim spędzić tą wieczność. – a więc to tak, do tego pił. Tom jest sam od 4 lat, przynajmniej był, kiedy wyjeżdżałem. Wiedziałem także, że ta samotność coraz bardziej daje mu się we znaki. – Tak tak, inaczej sobie tego nie wyobrażam. W ogóle skąd u Ciebie takie myśli? – poprawił się na fotelu, przyjmując obronną postawę. – Nie wiem, tak mnie naszło… – ponownie wzruszył ramionami. I tutaj mrowienie na karku zaczęło się nasilać, podrapałem się po nim. – Tom, znam Cie od tylu lat. Widzę, że coś jest nie tak. – dopiłem napój i odstawiłem pustą szklankę na stolik, odpaliłem papierosa. – Czy Ty musisz być taki dociekliwy? – tak muszę… – Jesteś moim przyjacielem, to normalne, że się martwię. – spojrzał na mnie uważnie, skrzyżował ręce na piersi – Nie widzieliśmy się 2 lata. Powiedz mi skąd u Ciebie nagle takie zainteresowanie mną? Dlaczego się nie odezwałeś? – o tak, to jest właśnie ten moment, zaciągnąłem się mocniej papierosem, wypuściłem dym, prostując się na fotelu. – Nie wiesz dlaczego? Nie wkurwiaj mnie. Napisałem Ci, że wyjeżdżam. – O tak, napisałeś. Zwykła kartka, a niej „Tom, wyjeżdżam, nie wiem kiedy wrócę”. – A co miałem Ci napisać? List pożegnalny? Jakieś wyznanie miłości i wierności do cholery? – mój głos i zaczął powoli wchodzić na wyższe tony, co mogło oznaczać tylko to, że zaraz będziemy się nawzajem przekrzykiwać. Nienawidzę tego. – Pierdól się Dave, mogłeś sobie to darować. – oczywiście wiedziałem, że go to zaboli… Odkąd specjalnie tylko dla mnie przeprowadził się do Nowego Jorku, wiedziałem, że coś jest na rzeczy. No bo rozumiem, za pracą, za marzeniem, jak ja. Ale on przeprowadził się tu tylko dlatego, że ja tu byłem. Nigdy mi tego nie okazał, absolutnie nie powiedział wprost, ale wiedziałem, że coś do mnie czuje. Co najlepsze nie przeszkadzało mi to jakoś specjalnie. Był moim przyjacielem, kochałem go jak brata, znałem go od dziecka. – Tom… – nie wiedziałem co powiedzieć. Pierwszy raz w życiu. – Gdybym mógł to bym się z Tobą kontaktował. – czułem jak coraz bardziej wzrasta w nim złość, przyspieszony oddech, zaciśnięte dłonie. – Co Ty pierdolisz? Gdzie Ty byłeś? Na marsie? Powiedz lepiej, że nie chciałeś, a nie mi wciskasz jakieś kity. – Nie byłem na Marsie. Ale wyjechałem po to, żeby się odciąć. Od wszystkiego! Rozumiesz? Musiałem być sam, choć jak się okazało jednak nie byłem, ale to nie zmienia faktu, że musiałem się oderwać od tego wszystkiego, bo miałem już dość. – Czego miałeś dość? Mnie? – pokręciłem głową – Nie wszystko kręci się wokół Ciebie. A już na pewno nie moje życie. – Tom nie wiedział o mnie jednej rzeczy, tej najistotniejszej. Nie byłem zwykłym 22-latkiem. Moje życie nie było przypadkowe. – Proszę Cie Tom, musiałem odpocząć. Przemyśleć wszystko. Nie możesz tego zrozumieć? Nie mogę Ci wszystkiego powiedzieć. W zasadzie to niewiele mogę Ci powiedzieć. I chyba… – urwałem na chwilę – Chyba musisz już iść. – spojrzał na mnie z niedowierzaniem – Co?! Mam wyjść? Dobra, zresztą jak chcesz. – zacisnąłem dłonie na krawędziach podłokietników – Tom, proszę Ci idź już. – zerwałem się na nogi i podszedłem do drzwi, otwierając je – Musisz iść. – podniósł się z fotela i patrzył na mnie tymi swoimi wielkimi oczami, jakby wciąż nie wierzył w to co się dzieje – Nigdy nie sądziłem, że tak mnie potraktujesz. – co miałem zrobić? Nie mogłem powiedzieć mu prawdy, a dłuższy jego pobyt mógłby się źle skończyć. Co ja sobie myślałem zapraszając go? „No hej Tom, wiesz nie było mnie tyle, bo coś musiało się wydarzyć, ale nie mogę Ci powiedzieć co, ale chciałem Cie zobaczyć, żebyś wiedział, że wszystko ze mną w porządku.” To idiotyczne. Nie wiem ile tak staliśmy patrząc na siebie, ale chyba wieczność. – Kurwa Tom, spieprzaj, okej? – ruszył w stronę drzwi i stanął w progu. – Nie wiem co się z Tobą stało, ale nie jesteś już tym samym Davidem, którego znałem. – spuściłem głowę, poddając się. – Żegnaj Tom. – powiedziałem cicho, wyszedł bez żadnego słowa. Zamknąłem drzwi i oparłem się o nie plecami, po chwili zjechałem w dół i usiadłem, podciągając kolana i oparłem o nie czoło. Siedziałem tak może 20 minut, po czym poszedłem do kuchni. Z lodówki wyjąłem niewielki woreczek i wypiłem jego zawartość. Spojrzałem w swoje odbicie w oknie. Thomas miał rację, nie patrzyłem na Davida, którego on znał, patrzyłem na kogoś innego. Nowy David nie był już człowiekiem. Był wampirem…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s