Dobre chęci to za mało…

Pomysł z poradnikiem się nie przyjął, na razie przynajmniej… Dlaczego? Z różnych względów. Po pierwsze: nie mam zbyt dużego ruchu na blogu(jeszcze). Po drugie: ludzie jeszcze nie do końca mi ufają, by dzielić się ze mną swoimi problemami. Po trzecie: może im się nie chce? Sporo osób widziało ten wpis, ale jak widać ciężko wejść na pocztę, kliknąć „nowa wiadomość”, kopiuj „psychoword@poczta.fm” i wklej w okienko adresata no i jeszcze napisz wiadomość i kliknij wyślij!

Mogę się mylić, ale coś czuję, że tak właśnie mogło być. Niczego nie chcę tu nikomu narzucać. Przecież robię to z własnej nieprzymuszonej woli, chcecie korzystać – korzystajcie, nie chcecie – zapraszam do korzystania. Jestem tu dla Was i chcę byście o tym pamiętali. Ja wiem, że nie znacie mojego imienia, nazwiska, nie wiecie jak wyglądam, ale wiecie ile mam lat, a to już coś. Chcecie wiedzieć coś więcej? Ja już chyba Wam mówiłam, że nie ma żadnych przeciwwskazań byście do mnie napisali, znacie mój e-mail, macie dostęp do fanpage’a.

Ja wiem, że większość osób przed samym sobą nie potrafi przyznać się do tego, że coś jest nie tak. I’ve been there, wierzcie mi. To jest właśnie najtrudniejsza rzecz, zrobić ten pierwszy krok: stanąć przed lustrem, spojrzeć w swoje odbicie i powiedzieć sobie „Mam problem”. Później już jest z górki, uwierzcie mi, tylko trzeba po prostu trochę chęci. I nic tak nie pomaga jak rozmowa(później to już chyba tylko z psychologiem/psychiatrą – a tego chcemy uniknąć). Parę dobrych lat temu, kiedy byłam jeszcze młoda i głupia, buntowniczy wiek gimnazjalny, problemów mnożyło się więcej niż grzybów po deszczu. Wiecie, źle ułożone włosy, złamany paznokieć, nie mam się w co ubrać. A nie, to nie o mnie ;) ale dużo dziewczyn miało takie problemy i tylko takie i im zazdrościłam. Ja miałam zgoła inne, bardziej poważniejsze. Wiecie gdzie znajdowałam ulgę? W internecie! Wow, co za odkrycie. Otóż dla mnie wtedy była to nowość, nie nie, nie sam internet, a to, że mogę poznać kogoś w sieci i znaleźć nić porozumienia z tą osobą. Dlaczego wolałam szukać ludzi do wygadania w internecie? Przede wszystkim dlatego, że nie musiałam im patrzeć w oczy, nie musiałam czuć tej presji obecności. Nigdy nie byłam dobra w poznawaniu nowych ludzi, bo byłam nieśmiała i trochę zakompleksiona. Ale w sieci te problemy znikały, więc korzystałam z tego do woli. I uwierzcie mi, poznałam naprawdę kilkoro wspaniałych ludzi i choć teraz te 5-6 lat później nie mam z nimi kontaktu, to wtedy, w tym danym momencie, okresie w moim życiu bardzo mi pomogli.

Nie twierdzę, że jak do mnie napiszesz to zaraz staniemy się psiapsiółkami najlepsiejszymi, czy zacznę wyciągać z Ciebie jakieś intymne informacje, czy będę się z Ciebie śmiała. Nie. Jestem takim samym człowiekiem jak Ty, z całkiem już sporym bagażem doświadczeń. Możesz ze mną porozmawiać o wszystkim i o niczym, to Ty decydujesz co chcesz mi przekazać. Panuje tutaj totalna anonimowość, nie bój się, nikomu nie zdradzę Twojej historii, nie zacznę jej opowiadać swoim znajomym, nie wstawię jej na bloga, chyba że się na to zgodzisz i tylko w takiej sytuacji(o czym wspomniałam w tym wpisie. Zapraszam raz jeszcze ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s