Ludzie umierają i co z tego?

Tekst ten będzie nawiązywał w sporej części do ostatniej głośnej śmierci wiadomo kogo.

Wszyscy wiedzą, że niedawno umarła znana polska aktorka Anna Przybylska. Wiedzą o tym wszyscy, nie ma nikogo w Polsce kto by o tym nie wiedział, jestem tego pewna niemal na 100%. Specjalnie czekałam tak długo z tym wpisem, żeby minąć tą całą nagonkę. Bo nie dość, że każdy portal o tym trąbił, to i każda telewizja. No i oczywiście w naszej kochanej blogosferze też nie mogło o tym zabraknąć. Dwa teksty najmocniej utknęły mi w pamięci a mianowicie tekst Pana Jana i Pana Konrada. To jedni z moich ulubionych blogerów, a w tym z Panem Janem znam się praktycznie najdłużej, w sensie z jego blogiem. Ale ja nie o tym.

Wiecie co? Najlepsze jest to, że w minimalnie minimalnym stopniu interesowałam się tematem, a i tak wszystko wiem. Serio. Na co umarła, kiedy umarła, jak umarła, kto był przy niej. A co mnie to obchodzi? Gówno. Uwielbiałam Anie jak aktorkę, ale osobiście jej nie znałam. Wódki z nią nie piłam, fajek nie paliłam. I tak jak ja ma 99% Polski. Ale kurwa nie! Strasznie każdy rozpacza i ubolewa nad tak ogromną stratą. I zastanawia mnie jedno. Czy Ci ludzie mają nie po kolei w głowie, czy naprawdę się tym tak przejmują. Bliskim przykładem jest moja babcia(jak dobrze, że nie ma dostępu do internetu i się nigdy o tym nie dowie hehe). Kobita tak przeżywała, tak lamentowała. Że młoda, że piękna, że dzieci, że mąż, że to, że tamto i sramto. Strata srata. Dla ciebie, ciebie i ciebie to nie żadna strata człowieku! Jest ci przykro z powodu jej śmierci? No mnie to jest raczej przykro z tego powodu, że mąż stracił żonę, a dzieci matkę. To jest przykre, a jako osoba z wielką empatią to odczuwam. Ale jej śmierć? Jak się dowiedziałam to było mi smutno, owszem, nawet bardzo. Ale przez parę minut. Później nadeszły refleksje. Nie nad śmiercią Ani, tylko… a to już tajemnica ;)

Uwielbiamy, a wręcz ubóstwiamy i hołdujemy wpychanie nosa w nie swoje sprawy, przejmowanie się sztuczne rzeczami, które powinny nas obchodzić tyle co poranne załatwianie sprawy w toalecie. Tracimy cenny czas na takie pierdoły, zamiast zająć się swoimi sprawami.

I niech mi ktoś odpowie, bo nie potrafię tego pojąć czemu, CZEMU śmierć Przybylskiej była tak nagłośniona? Czemu kurwa nikt nie piszę, nie mówi o tym jak nasi żołnierze giną gdzieś za granicą na jakichś misjach? Oni są mniej ważni? I to nie tak, że też bym się tym jakoś specjalnie przejęła, no ale wydaje mi się, że takie rzeczy są po prostu ważniejsze. A nas karmią, a my to łykamy jak te małe ptasiątka, które matka karmi wprost do dzióbka. Żremy tonami ten chłam.

Dzień w dzień na świecie umierają tysiące ludzi, taka jest kolej rzeczy. Żyjemy i umieramy. I dopóty się tym nie przejmujemy, dopóki ten tragizm nie dotknie nas samych osobiście. W tamtym roku zmarł mój wujek, a raczej stryjek. W każdym razie brat mojej babci. Kiedy się o tym dowiedziałam, najpierw był szok, niedowierzanie, później smutek, kilka łez. Ale na drugi dzień już o tym nie myślałam wcale jakoś specjalnie. Było mi przykro, że mojej ciocie straciły ojca, a żona męża. Nie byłam z nim jednak mocno związana, choć to była całkiem bliska rodzina, więc nie dotknęło mnie to jakoś bardzo. Jedyne co może mnie dotknąć najbardziej to śmierć moich bliskich, czyli rodziców, siostry, babci i partnera. To osoby, z którymi mieszkam, jestem z nimi najbliżej, to oni mnie obchodzą. Nikt inny.

 


Co Wy sądzicie o takich nagonkach o śmierci jakichś znanych osób, celebrytów?
Tak samo Was to wkurza?
Na odpowiedzi czekam na dole w komentarzach, oraz na fejsbuku pod linkiem tego tekstu!

Reklamy

8 uwag do wpisu “Ludzie umierają i co z tego?

  1. Cieszę się, że nie jestem odosobniona w swoich poglądach na ten temat. Codziennie ktoś umiera, niestety takie jest życie :(. Oczywiście powinno być tak, że ludzie umierają wyłącznie ze starości. Niestety świat nie jest taki piękny i kolorowy. Są wojny, konflikty, morderstwa na tle rasistowskim czy religijnym, choroby i nieszczęśliwe wypadki. Umierają i starzy i młodzi i Ci najmłodsi. Też mi było szkoda Ani, ale wątpię, że byłaby zadowolona z tej nagonki wokoło jej śmierci i choroby. Najbardziej wkurzają mnie Ci spowiednicy i lekarze, tak ochoczo roztrząsający się nad jej życiem w TV i gazetkach pokroju Faktu czy SE. Hieny.

    Polubienie

    • No na pewno nie jesteś, bo tak powinno się o tym myśleć, nie inaczej. A Ania na pewno nie byłaby z tego zadowolona. Na sto procent! Przecież za życia nienawidziła w ogóle paparazzi, ani gazet, ani w ogóle ludzi, którzy wpieprzali się jej z butami do prywatnego życia.
      Takie życie.

      Polubienie

  2. Mam takie samo zdanie w tej kwestii. Poz tym, że ludzie uwielbiają się pchac z buciorami w nieswoje sprawy, co już od dawna mnie nie dziwi to wybitnie wkurzyło mnie żerowanie na czyjejś śmierci. W przypadku Przybylskiej naliczyłem przynajmniej 3 firmy, które w sposób wyjątkowo obrzydliwy chciały się nachapać przy okazji – tego już zrozumieć nie potrafię ….
    http://furiacki.piszecomysle.pl/2014/10/08/koszt-slawy/

    Polubienie

    • Czytałam, czytałam ten Twój wpis :) Już poprawiać tekstu nie będę, ale chciałam przeprosić za nie umieszczenie, bo też znajdujesz się w wąskiej grupie moich ulubionych blogerów :D
      Nie chciałam sama skupiać się na tej stronie, czyli wirtualne znicze i żerowanie na czyjejś śmierci, bo to już jest chamstwo i świństwo i debilizm.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s