Stalowe nerwy, czyli co wkurza mnie w kierowcach

Ten wpis przeznaczony jest głównie dla kierowców. Bo oni znają ten ból. Ręki też uciąć nie dam, ale prawie każdemu z nas zdarzyło to robić.

Od dwóch lat, co najmniej 2 razy w miesiącu w roku akademickim pokonuje ponad 300km. Do miasta, w którym studiuje i z powrotem do domu. Nie trudno się domyślić, że pokonywanie prawie 7 tys. kilometrów rocznie nie odbywa się gładko i bezproblemowo. Nie odbywa się, bo to jest po prostu niemożliwe, kiedy na drogach jeżdżą takie półmózgi, a nawet ćwierćmózgi. Nikt nie jest idealny, ale cholera, wsiadasz w auto, to musisz być odpowiedzialny! A wydaje mi się, że niektórzy, jak już usadzą swoje dupsko w fotelu, to myślą, że są królami szos i wszystko im wolno.

Dlatego przed Wami 6 zachowań, które wkurwiają mnie w kierowcach:

#1. Ślimaczenie
Z tego co się orientuje, w obszarze zabudowanym maksymalną prędkością jaką możemy rozwinąć jest 50km/h, po 23 60km/h, ale to pomijam. A ludzie jeżdżą 30km/h. Why? Nikt nie wsiada w auto, szczególnie jeżdżąc po mieście(oprócz jakichś małolatów bujających się po dzielni beemkami czy innymi autami), po to, żeby sobie jeździć od tak. Chcę się przemieścić z punktu A do punktu B. I nie wlec się przez pół miasta, tylko przejechać płynnie i w miarę szybko. Ale nieee, jedzie taki fajfus, a Ty za nim i krew Cie zalewa. To samo tyczy się poza miastem. Przecież do cholery możesz jechać 90km/h, ale ty jedziesz kurwa 80 czy 70. I choć to tylko 10 czy 20 km na godzinę, to jeśli jedziesz gdzieś dalej i przez kilka/naście kilometrów wleczesz się jak żółw. Ja mam zajęcia zazwyczaj na 8, więc wyjeżdżam sobie o 6. Ruch jest fajny, bo prawie zerowy. I moim wypierdkiem kochanym na spokojnie w 2h dostaje się na miejsce. Ale jak się jakiś ślimak wlecze po drodze, gdzie minimalną prędkością jest 100km/h, bo droga jest świetna, z prędkością 80km/h i jeszcze nie masz jak go wyprzedzić, to mam ochotę się zatrzymać, zacząć krzyczeć i walić głową w jezdnię.

#2. Wymuszanie pierwszeństwa
Zmora. Ja naprawdę się zastanawiam, czy ktoś jest takim debilem czy skurwysynem. Albo jednym i drugim. Miałam już trzy sytuacje, które naprawdę były groźne, opowiem o dwóch. Na szczęście hamulce w obydwu autach mam sprawne. Pierwsza była, kiedy wracałam już do domu. Droga poza miastem, nic nie jedzie, więc sobie depniesz i jedziesz tą stówkę. Zbliża się zakręt w prawo, nie ostry jakoś specjalnie, a z lewej masz podporządkowaną. I nagle! Podkreślam nagle wyjeżdża ci jaki #@#$$@#@#, kiedy Ty na liczniku masz około stu kilometrów na godzinę. Ty po hamulcach, on pagani zondy nie ma, więc do stówki w kilka sekund się nie rozpędza, ledwo dajesz radę. Wybuchasz, więc pokazujesz przysłowiowego fakersa, a koleś hamuje, kiedy on ledwo wjechał na główną, a ty masz na liczniku jakieś 50km/h. Prawie mu wjechałam w dupę. A byłam w takim szoku, że autentycznie zaczęłam się bać. No bo powiedzcie mi, jakim trzeba być debilem, żeby raz, wyjechać komuś na drogę, widząc, że ten jedzie szybko, a dwa, nagle wcisnąć hamulec gazu, mając 3 metry za sobą ten samochód co przed chwilą wyhamowywał i jeszcze ma jakąś tam sporą prędkość. WTF?!
I wczoraj, wracam z Tarnobrzega, wjeżdżasz do miasta i jeszcze nie ma zabudowań, jadę sobie 80, z górki, a tu od Tesco mi wyjeżdża chłop! I nie, że szybko ruszył sobie, tylko ślimak! no i chłopa strąbiłam. Masakra. No i oczywiście w takich zwykłych sytuacjach w mieście, to samo!

#3. Ogólnie rozumiane chamstwo.
Staram się być wyrozumiała. Przecież człowiek to nie maszyna. Sama ludziem jestem! Więc i mnie zdarza się czasem lekko zagapić czy zagadać, nie na tyle jednak, by były tego jakieś konsekwencje. Ale co innego jak ktoś jest po prostu chamem. Bucem, dziadem, świnią, parchem, zryciuchem, zjebem, debilem, skurwysynem itp. itd. Epitetów jest dużo, co kto lubi. Wszystko niemal potrafię zrozumieć, ale chamstwo tak działa mi na nerwy, że mam ochotę później takiemu wjechać w tył auta! Co rzeczywiście w wielu przypadkach byłoby i  tak winą tego, któremu wjechałam. Ale nie robię tego, bo szkoda mi autka.

#4. Złe parkowanie
Ukochane przez wszystkim. Miliony zdjęć w internetach. Ale śmiejemy się z tych zdjęć, póki sami nie doświadczymy czegoś takiego. Jadę gdzieś i chcę zaparkować, a tam tak poustawiane te samochody, że gdyby stały dobrze, to byłoby miejsca na dwa samochody. Ale kurwa nie! W dupie mam innych, ważne, żebym ja se stanął. No i musi człowiek jechać dalej albo samemu gdzieś stanąć „na chwilkę”, gdzie nie wolno albo właśnie zaparkować do dupy, bo nie ma innej możliwości. I mi potem źle, że ktoś sobie pomyśli, że parkuję beznadziejnie, a ja nie miałam co do tego innej możliwości. I żeby było zabawniej, a raczej komiczniej to wchodźcie na tą stronkę Chujowe parkowanie w Staszowie(klik). Moje miasto! ^^

#5. Wyprzedzanie na trzeciego
Dotychczas przytrafiła mi się ta sytuacja tylko raz. Dałam migacz, że chcę wyprzedzać, zjechałam już na lewy pas, byłam rozpędzona, a tu mi koleś wyjechał przed nos. What??? Po hamulcach, klakson(haha) i ledwo zdążyłam się schować. I to wystarczyło, by przyprawić mnie niemal o zawał. Mam nadzieję, że mi się to nigdy więcej nie przytrafi, ale ciesze się, że nie wpadłam w panikę, tylko dałam radę. Ugh, debiiil.

#6. Zbyt późne informowanie o skręcaniu.
Tu już przydarzyło mi się to parę razy. Dwukrotnie było naprawdę blisko nie tyle do samego wypadku, co wręcz karambolu. Wiedział koleś, że jedzie za nim co najmniej 5 aut, nie pamiętam dokładnie. W tym ja, byłam trzecim autem. I nagle mu się przypomniało, że musi skręcić w lewo. I hampel i pisk opon, zatrzymałam się kilka centymetrów od samochodu przede mną. I to było zaraz za zakrętem, więc samochód za mną, taki jakiś transit czy jakiś, gdyby nie to, że zjechał na pobocze to skasowałby mi pół samochodu, ja w tego przede mną, a ten przede w tego przed nim. Nie mam pytań po prostu.

Najgorszą bolączką ludzi, którzy zdają to prawko to brak wyobraźni. Zapominają, że nie są na ulicy sami. A niektórzy mogą pochwalić się niebywałą głupotą, która w połączeniu z chamstwem i przed chwilą wymienionym brakiem wyobraźni naprawdę może skończyć się tragedią. Jestem zła, gdy przytrafi mi się jakaś sytuacja, które wymieniałam wyżej, jestem wręcz wkurwiona. Ale kiedy mi to przejdzie, robi mi się przykro. To smutne, że tyle wypadków zdarza się właśnie przez czystą głupotę i brak tej cholernej wyobraźni. I narzeka się, że 18-latkowie dostają prawo jazdy i jest fpizdu wypadków przez nich. Nie prawda, tu nie ma zależności od wieku. Dlatego apel do kierowców. Zacznijcie myśleć! Przestańcie być chamami. Nie jesteście pępkiem świata. MYŚLCIE!

O to moje 6 zachowań, które najbardziej rażą mnie w zachowaniu kierowców.
Teraz kolej na Ciebie, czy też wkurza Cie to samo, czy może jeszcze coś innego.
Pisz w komentarzach!


Cześć! Ale super, że tu jesteś! Wiesz, już niedługo będę najlepszą blogerką na świecie. Dzięki Tobie mogę być też najpopularniejszą. Jeśli chcesz mi w tym pomóc i choć w minimalnym stopniu myślimy podobnie, to zostaw pod wpisem lajka albo komentarz, wiesz, że nic mnie tak nie motywuje :) Oczywiście jeśli chcesz dowiadywać się o moim tekstach jako pierwszy, to lajknij mój fanpage. Dzięki! ;)
Reklamy

5 uwag do wpisu “Stalowe nerwy, czyli co wkurza mnie w kierowcach

  1. Dodam jeszcze królów szosy,którzy nigdy nie informują o swych zamiarach, ty mały człowieczku domyślaj kiedy jaśnie pan chce skręcić albo zrobić inny manewr, kierowców ‚jade ci na dupie i świece długimi, bo mi wolno’, przyjemniaczkow ‚mam super furę, więc się wryje tobie przed maskę’ i mój dzisiejszy typ ‚strąbie cię bo jade za tobą i mam lepsze auto, a ty śmiesz przepuszczac te dwa auta (które mają pierwszeństwo) ale są stare’ … szkoda że jakość auta nie idzie w parze z jakością intelektu jego kierowcy

    Lubię to

  2. Nie tak dawno na parkingu pod Centrum tak mnie zastawił jakiś chłopek, że pół godz siedziałam i czekałam aż łaskawie wróci. Wkurw na maksa, a ten zdziwiony o co mi w ogóle chodzi…

    Lubię to

  3. Po pierwsze to jak jadę 70 poza zabudowanym to może sobie zwiedzam albo jadę sobie spokojnie nigdzie się nie śpiesząc? Po drugie odnoście punktu 6. Istnieje zasada mówiąca o zachowaniu bezpiecznej odległości od poprzedającego nas pojazdu więc taki trzeba zachować,wyobraź sobie sytuację, że jedziesz drogą za jakimś pojazdem (bardzo blisko niego) i nagle wyskoczy na jezdnię jakieś zwierze i pojazd nagle zacznie hamować…. bum i do blacharza jak nic. W 99% gdy wjeżdża ktoś w tył samochodu to jest jego wina, poza wymuszeniem pierwszeństwa. Poza tym zasada ograniczonego zaufania. Oczywiście nie mówię, że idiotów na drogach nie ma bo jest ich na pęczki.

    Polubione przez 1 osoba

    • Ja generalizowałam, to chyba jasne. Wiadomo, że nie każdy musi i chce jechać szybko, ale to głównie chodzi mi o ludzi, co się wleką, BO TAK, nie pozwalają Ci jeszcze na przykład wyprzedzić. Wiem, że jest. Tylko widzisz, to jest to co napisałam, że ludzie w ogóle nie myślą, nie mają wyobraźni. I nie chodzi mi tylko o tych, co nagle hamują, bo chcą skręcać, ale tyczy się też to reszty kierujących. Ten kto jedzie za blisko, a ktoś postanowi skręcić i tamten mu wjedzie w tył, to wiadome, że jego wina. To wszystko zależy od danej, konkretnej sytuacji. Ja wymieniłam to co mnie wkurza i sytuacje, w których brałam udział i w żadnej nie było mojej winy. Dlatego trzeba mieć oczy wokoło głowy i nawet w tyłku.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s